Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą dzieci w łóżku

Dzieci w łóżku

DZIECI W ŁÓŻKU I Mimo snu czujnego chcę spać.  I czcionką bold Piszę o tym, bym mówić i krzyczeć nie musiał. Tymczasem przydreptuje do mnie mały kobold, By się co noc noc całą tulić do tatusia. Żeby zasnął szybko, leżę cicho jak trusia. Obok na poduszce dwanaście kilo wolt, Które mną wstrząsają jakoby kilovolt, Chrapnięć, sapnięć, kopnięć, kichnięć i… posiusiań. Sam chciałbym zaznawać objęć Morfeusza, Zamiast obejmować… On maca mój dekolt! Jasny szlag mnie trafia chociaż oko wykol… Ostoją ma tusza. Coś na kształt ratusza. Wspólne spanie wzrusza… A jednak katusza. Po mnie insomnię już znać… Trującą jak glikol!  II Już byłem w ogródku, by się z gąska witać… Dobrym, bo utartym, miało to pójść torem,   Gdy „czemu nie śpicie” nagły głos zapytał   I „czy mogę spać z wami?”… Tylko się ubiorę… Jak lokomotywa, co hamując zgrzyta, Choć sapać przestała, zdradza się kolorem… No to po pociągu. Szanse były spore, ...