Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą piwnica pod baranami

Zakochać się trzeba zimą

ZAKOCHAĆ SIĘ TRZEBA   ZIMĄ Zakochać się trzeba zimą. Nie dzięki pogodzie, a mimo. Bo kiedy przyjdzie wiosna I trochę się ociepli, Sprawa będzie bardzo prosta: Może być tylko lepiej. Bo w takim maju Hormony wpływają I kląska w gałązkach słowik, Mówisz jej czule, Że... i w ogóle. A co, Romeo, za tydzień robisz? Albo gdy lato Przerwę etatom Na kochanie właśnie niesie, Będzie ci łatwiej, Ale ostatnie Porywy uczuć zabije jesień. Zakochać się trzeba zimą, Choć mróz cię dogłębnie przewierca. Uczucia zimowe wpłyną Głębiej na stałość serca. Zakochać się trzeba zimą. Błogosławiony to czas, gdy Sam na sam marzniesz ze swą jedyną, Bo wiosną... To umie każdy!

Kasza gryczana

... podobają mi się tylko te piosenki, które już kiedyś słyszałem. O "skumbrie" zahaczyć musi każdy naśladowca, parafrazator czy parodysta. Do klasycznych przeróbek należą Tuwima "Karp po żydowsku" (uderz w stół, a nożyce się odezwą) i Swinarskiego "Ozór na szaro". Swoją drogą o Swinarskim będzie jeszcze, bo zapomniany nieco, a niezasłużenie. Ja swoich skumbrii spróbowałem wielokrotnie - jako "Tomasz z Akwinu" (paszkwil na przekręt ze stypendiami naukowymi w Instytucie Filozofii UJ w 1995), "Ziele angielskie" (komentarz do notatki prasowej z 2004 o tym, że londyński handel marihuaną zmonopolizowali Polacy), czy znany też z tego bloga "Rewicz w temacie" . Dziś rzecz z 1996. KASZA GRYCZANA Raz do Piwnicy pod Baranami, Kasza gryczana, kasza gryczana, Przyszedł poeta z dobrymi chęciami, Kasza gryczana, klops. Nikt nie kupuje tomików! – płacze, Kasza gryczana, kasza gryczana, Kiedy pieniążki za nie zobaczę...

Poetom nowoczesnym tren

Czasem, mimo że Wisły kijem nie zawrócisz, trzeba coś zrobić po raz drugi po kimś. Był wiersz "W obronie wiersza" mojego umiłowanego Słonimskiego, jest i mój, 50 lat późniejszy, "Tren..."... Czemu "Tren..."? Zapraszam na "Ironię i Harmonię", wyjaśniam na żywo! Skądinąd to straszna staroć moja - z 1994. lub 1995. roku.... Podczas studiów filozoficznych na jagiellońskiej Almie Mater mówiono o presokratykach, że "początek filozofii to filozofia początku". Z poezją (przynajmniej moją) odwrotnie - początki dotyczą końca. Może to jakaś skaza charakteru? Wtedy własnie postanowiłem być poetą klasycyzującym , gdy zdałem sobie sprawę, że to wymierający gatunek... POETOM NOWOCZESNYM TREN I Witajcie bruki szlifowane Pijackim z tych niechybnych pas. Znów księżyc o czwartej g. nad ranem Z gwiazdami zrobił ze mnie kpa. Znów mi się wieczór wyrwał w wieczór Tonący, nagły i szaleńczy. Znowu się rano będę źle czuł I znowu kac...

KIG

Wiele lat po sprawie zrozumiałem, czym dla mnie był udział w "Dzieciach Rimbauda" zarówno w roli współautora, jak i wykonawcy roli Poety. Był egzorcyzmem. Pozbywaniem się męczących mnie demonów. Demona porównań, demona naśladownictwa, demona niedorastania, demona inspiracji i jeszcze paru. Ciężko żyć w Krakowie młodemu poecie. Nie wiem, jak dziś. Ale dwadzieścia kilka lat temu - ciężko bardzo. Przez kilkuletni swój pobyt w Krakowie odcisnął K.I.G. na tym mieście swe piętno na zawsze. I każdy nowy, noszący księżyc w butonierce krakowski wierszokleta będzie musiał swego krakowskiego demona Gałczy spotkać, rozpoznać i zabić, by w końcu się z nim zaprzyjaźnić. K I G Księżyc mnie przywiózł jak niebieski wagon Spod opieki matki boskiej stalagów. W poetycznym sercu wiozłem odpryski Nieudanych rekolekcji paryskich. Do kolan mojej żony, przesrebrnej Natalii Wracałem jak gołąb z podniebnych batalii. A dawny świat runął. Ja na jego straży Postawię anioły, szpady,...

Magia Leppera

...Albo "Balcerowicz musi odejść!" Usłyszałem o ś.p. panu Marszałku podczas wyborów prezydenckich w 1995, a więc w tym samym czasie, gdy stawiałem pierwsze kroki jako kabareciarz. Wtedy nie zdał mi się wart uwagi. Dopiero za Buzka przy akcjach palenia i wysypywania zboża przykuł moją uwagę rewelacyjny szlagwort, którym posługiwał się w chórze swych kompanów (swoją drogą - życie po raz kolejny dogoniło i przegoniło kabaret - obrazki z blokad były równie barwne jak inscenizacja w "Kabareciku" Lipińskiej przy okazji "Balcerowicza, co wyciął numer"). Po tym szlagworcie było tylko gorzej, czyli Talibowie w Klewkach, noszący w sobie ziarno prawdy (bo Miller z Kwachem te więzienia CIA jednak chyba do nas zaprosili...), ale na refren się nienadający. Dziś tymże lepperowskim "Balcerowicz musi odejść" w wersji "zamilknąć" posługuje się aparat partii mówiącej o sobie jako wielkomiejskiej inteligencji. Co wtedy było populizmem, dziś robi za gło...

Brede z dzieci Rimbauda

Od czasu do czasu docierają do mnie dyskusje o etycznym wymiarze twórczości. Skutek jeden i wniosek takoż: Najlepiej w szlachetnej sprawie i niszowej estetyce tworzyć coś, co sprzeda się w milionach egzemplarzy i będzie zapełniało stadiony!... Bardzo czujny staję się, słysząc o "artystach zaangażowanych". Bo większość z nich przy bliższym poznaniu okazuje się zaangażowanymi... w poprawę bytu swojego i swoich najbliższych. W tym nie ma nic złego. Ale bez hipokryzji! Albo lubię kasę i się tego nie wstydzę, albo lubię, a udaję, że nie. Ja lubię i się nie wstydzę. Takimi, co udają, że nie, gardzę. A teraz staroć z tych najstarszych. Dowód na to, ze zanim stałem się starym wkurwionym, byłem młodym gniewnym. Tekst pochodzi z musicalu "Dzieci Rimbauda". Jest wstępem do śpiewania (sic!) przeze mnie (sic!sic!) tetmajerowskiego "Eviva l'arte" (sic!sic!sic!)! BREDE Przyjechałem do Krakowa po raz pierwszy, Nic nie miałem prócz ochoty, kilku wierszy… ...