Chodzę dwa razy w tygodniu z synami mymi na basen. Basen od publiczności oddziela szyba, zza której niepocieszone mamusie mogą z troską i drżeniem obserwować, co z ich pociechami wyprawiają tatusiowie lub/i instruktorzy. Z racji mocniejszego oświetlenia basenu niż restauracji, ci chlapiący w szybie widzą... siebie. Od kiedy schudłem, nie narzekam na to specjalnie, choć rozumiem, że skąpość męskich strojów kąpielowych niektórym tatusiom musi sprawiać dyskomfort. Mamusiom zza szyby w Wesolandii wodzącym wzrokiem za moimi, a nie swoimi synami, pieśni poniższe poświęcam: DZIECI W WODZIE I Błogosławiony niechaj będzie basen! Ogólnie - pływalnie otwarte i kryte. By w południe zasnęły, ten środek na sen, Co niedzieciatego złości hipokrytę. Skoki i zjeżdżalnia! Nurkowanie! Czasem Ograniczani, bo czasu wiązani limitem, Dajemy z siebie wszystko. I wszystko umyte. Nikt w domu do kąpieli nie pójdzie z hałasem. W sobotę i niedzielę pokonując trasę, Myślę że par...