Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą części ciała

Oda do ucha

ODA DO UCHA Wysławiam Cię, o ucho, wdzięcznie w Tobie dźwięcząc, Szeptem czułym, namiętnym, więc od krzyku mocniej. Szeptu szybkim szelestem konsze przyjść z odsieczą! Obronić przed warkotem i chrapaniem nocnym. Niechże czule Cię pieści nuta mojej pieśni, W której miękkie i ciepłe będą wszystkie głoski. Nie zazgrzyta boleśnie, co się potem nie śni, Lecz łagodnie się łasi i oblewa woskiem. Małżowino! Od małża imię jeno bierzesz, Bo się w trzewiach Twych krzewi mój dowcip perlisty. Czy pobożny, czy zdrożny – słabszy na papierze. Na ucho wyszeptany - celniejszy niż listy. Narządzie muzykalny! Czuły instrumencie! Który w sobie ma trąbkę i bębenek nawet! Sam sobie graj samograj. Wciąż głośniej i prędzej. By ciszę, gdy usłyszysz, przywitać łaskawie.

Oda do uda

ODA DO UDA Krągłym wierszem Cię chwalę, krągły blady walcu, Który na wyobraźnię jak sterydy działa. Bladość bledsza jest jeszcze po zachłannym palcu: Jego nacisk jak pocisk wystrzelony z działa. Chłonnym wzrokiem omiatam Cię skryta kolumno, Która kusi, by pokus skosztować w jej cieniu. By się stawać w jej cieniu bestią bezrozumną, By jej cieniem wywabiać plamy na sumieniu. Udo miękkie i twarde, ale zawsze gładkie, Rosochatość kanciastą zostaw spasłym samcom, Otocz mnie i roztocz przede mną przypadkiem Przeżycie, co przeszyje mnie jak ułan lancą! Gdy głęboko między Was, uda, wejść się uda, Niech mnie głębia pognębi za schlebianie płytkim Gustom, co treść pustą mają, bo choć widzą cuda, To haniebne wyrzekną „i tak wolę łydki”….

oda do nosa

ODA DO NOSA Ciebie chce dziś opiewać, drogocenny nosie! Bo w Tobie mają wszystko wszyscy abnegaci, Dyletanci i lenie, oraz ci, co to się Za nic pożytecznego nie wezmą, choć płacisz. Nosie tak przemęczony pośród miejskich smrodów, Że nie czujesz maliny z powodu spaliny. Ty wśród niedomytego wciąż cierpisz narodu, Co toleruje stale swąd szczyny i bździny. Decydujesz o losach, bo dobrze mieć nosa Do biznesu, do handlu – tu bywasz łaskawy. Że pecunia non olet, nie omijasz grosza, Chyba że on pochodzi od śmierdzącej sprawy... To, co Ciebie przewierca, trafia wprost do serca, Co fachowcy nazwali szumnie feromonem. To co Ci nie pasuje, to nastrój uśmierca. Nosie, więc podziel no się – nie wszystko stracone!

Oda do policzka

ODA DO POLICZKA O, rumiane świadectwo dziecinnego zdrowia! Generatorze pulchny pieszczotliwych głaskań, Spontanicznych całusów... Ty, którego owal Bywa jak księżyc w pełni, odpocznij co łaska! Drzeć Cię będą pilingiem, by przeciwzmarszczkowym Kremem potem pokrywać oraz makijażem. To na tobie testować będą każdy nowy Sposób osób niektórych na bez skazy twarze. Gdy szprycować Cię będą jadem kiełbasianym, Aby otruć to w Tobie, co jest naturalne, Tęsknić będziesz, policzku do zadrapań sianem W tym stogu, w którym sto gum zużywał kochanek... Cóż, lepiej by Ci było pod moją opieką. Potem potem spływałbyś, gdy ukończę biegi. Czułą brzytwą pieściłbym od fałd pod powieką Aż po zawsze spragnione ust namiętnych brzegi.

Oda do łokci

ODA DO ŁOKCI Spragniony jak łakoci, śpiewam chwałę łokci, Kościstego wyjątku wśród mięsistych kończyn. Cudzy w tłoku tramwaju nadweręży bok Ci, Ale własny podparciem służy, gdy chcesz skończyć: Zupę na niewygodnym, zbyt niskim stoliku, Książkę, nad którą głowa znużona opada, W innych zdarzeń bezliku: wśród alkoholików, Gdy masz pod nim sąsiada, co głupoty gada... O, łokcie niepotrzebne tylko Wenus z Milo, Na którą mimo braku czekała kariera! Was nie po to używam, żeby było miło, Ale by się przez tłumy niechętne przedzierać. Zawartości tak twarda tak miękkich rękawów, Że się aż wierzyć nie chce, żeście bytem czystym! A przecież to w Was stawy! I niekiedy staw ów Zwykły łokieć przemienia. W łokieć... Tenisisty!