Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlam posty z etykietą varsaviana w twórczości bartłomieja brede

Warszawski dzień

WARSZAWSKI DZIEŃ Zsiadam z Veturillo. Wsiadam w Pendolino. Wcześniej byllo millo Metra drugą linią.... Rolnik, górnik - paru Idzie przez ulice. Czyta „CAŁY NARÓD BUDUJE STOLICĘ”. Zbawiciel ma tęczę, A De Gaulle ma palmę, Lecz te słowa, ręczę, Ciągle aktualne...

Kibice warszawskiego metra

KIBICE WARSZAWSKIEGO METRA Druga linia metra Ma około metra. Jeżdżą nią do woli Od Pragi do Woli Kibice Polonii I kibice Legii, Turyści z polonii I inne kolegi. Zapałem fan gore Wznieconym Fangorem: Lepiej to zawalić, Czy raczej podpalić? Jak się zaczną mecze, Będzie już po metrze! Racy wersja beta: Do mostów z żelbeta! O warszawską kibić Dba warszawski kibic: Będą tam, z powrotem Dyrdać na piechotę Starym Poniatowskim. Widok iście boski! Piłka – metrem! Popatrz, Jakie będą wice: Co buduje Kopacz, To palą kibice!

Koncert w Łazienkach

KONCERT W ŁAZIENKACH Ciekawe, czy ta maleńka Lubi „Koncerty w Łazienkach”? Jeśli tak, to w kameralnej salce Posadzę ją zgrabnie na...pralce, Skąd z rozpalonym licem Posłucha śpiewu pod prysznicem. I frajdę mieć będzie niesłychaną Ze słuchania mnie pokrytego pianą. A ja trąc gąbką gibką swą kibić, Drzeć się będę, jak każdy kibic: Co sądzę o klubie, co lubię, Co sądzę o tym drugim klubie, O policji, co właśnie tu pędzi, Co sądzę o tym tutaj sędzi, I czym zajmowały się matki Władz klubu (niezłe gagatki), I o tym, jak mało cenię Tych panów w PZPN-ie... Ciekawe, czy ta maleńka Lubi „Koncerty w Łazienkach”? Gdy koncertu się szczerze zachciewa, Niech się sama rozbierze! I śpiewa!

Obiad na mieście

OBIAD NA MIEŚCIE Ciekawe, czy ona wreszcie Zje ze mną obiad na mieście? Użyłbym najlepszej zastawy, Gdy ten obiad byłby już gotów. W roli serwet zaś służyłaby Mapa dzielnicy Mokotów. Byśmy w gastronomicznym proteście Nie jedząc, jedli na mieście: Wody z cytryną stałyby szklanki, Tam gdzie baseny są Warszawianki. Rosołu świeciłoby oko, Tam gdzie Park i staw „Morskie oko”. A półmisek z królikiem karnie Przykryłby zaś Królikarnię. Buraka pieczony korzeń Spocząłby na domaniewskim Mordorze... To są żarty, bo tak na serio Mordor nakryłbym mizerią! Zatem czekam, aż ona wreszcie Zgodzi się zjeść ze mną na mieście. I drżę w duchu na myśl, że woli Spożywać obiad na Woli...