NA FALI CUDÓW
Z tych, co wierzą w swoją misję,
Rzadko kto lubi komisje.
Pewien pan, pseudonim Zero,
By się stawić miał chęć szczerą.
Jak to mówią, chciał, a nie mógł,
No a nie mógł, bo zaniemógł.
Do komisji słał L4,
Bo to patriota szczery.
Jak mu ciężko łkał publice
W totumfackiej republice.
Tylko sceptyka to zdziwi:
Nie mógł tam, a może w TV?
Nie dziw się sceptyku wcale!
To są ozdrowieńcze fale!
Kto w nie wstąpi, zdrowy będzie!
A kto wątpi, ten jest w błędzie!
Co Achillesowi Tetyda,
Zerowi dała Temida:
Zdrowie, póki jest na fali,
Co podczas bitwy nawali.
Jak mawiała babka moja,
Taki heros, jaka Troja
(choć kalambur jest i taki:
Taki heros, jaki Jaki).
Bezlitosna szopki recka:
Jest tragedia, lecz nie grecka.
Bo heros, z którego beka,
To tylko udaje Greka.
Komentarze
Prześlij komentarz