Przejdź do głównej zawartości

Posty

Oda od copywritera

ODA OD COPYWRITERA Moja biedna ojczyzno, jaką jest polszczyzna, Obroniony w potyczkach celu wielu powstań, Zgrubłaś, zbladłaś, schamiałaś, chyba musisz przyznać. Zanim w proch się obrócisz, z tegoż prochu powstań! Specjalistko od łajań, kajań oraz wyznań, Sympatycznych powitań i zdawkowych rozstań, Pod dyktando prostaka stajesz się dziś prosta: Drogą na łatwiznę doszłaś do słabizny. Nieciekawym językiem młodym mówić los da. Nieciekawym języka, bo niestety można Obrazami. Zubaża to powieści i sny. A weźżesz się ogarnij, chociaż świat Ci w  nos dał! I nie myśl o spalonych, co za Tobą mostach! Przez radio dam ci wizję! Zamiast telewizji! 

Dzieci w oczekiwaniu

DZIECI W OCZEKIWANIU CZYLI POWRÓT TATY Zainteresowanie czy zwykły interes? A czy da się odróżnić? Czy odróżniać trzeba? Okrzyki „O! To tato!” taki mają rejestr, Że w parterze tarzając jest się bliżej nieba. Rozstanie nie istnieje. To brak. A brak nie jest. A prezenty są. Muszą. By hasać jak źrebak. Aby etos ojcostwa przez rozłąkę nie zbladł, By burz przez nich nie zbierać, choć dla nich wiatr siejesz. Jak doścignąć marzenia? Czy może rowerem? Jak zasiać zaufanie, gdy nieufny teren? Czy potrzeba igrzyska, czy chleba potrzeba? Oczajdusznych duszyczek czas być inżynierem, Cyrk powitań odegrać, jak gra się operę, Aby tęsknić nie musieć. Jak się boję – nie bać.

Praca zębowej wróżki

PRACA ZĘBOWEJ WRÓŻKI Dla Jeremiego Oj nie jest lekko Zębowej Wróżce, Gdy dzieci na kasę łase. Trzeba, aż zasną, tkwić przy poduszce, By pod nią wsunąć tę kasę. Pół biedy, kiedy ząbek w kopercie Dołączy do kopert sterty: Czy to nietknięty, czy po odwiercie, Zamieniamy tylko koperty. Lecz bywa i tak: bywa wybita Część uzębienia. Prócz wrzasku, Wróżka Zębowa z pomocą sita Znieść musi dwie tony piasku. A ma najgorzej wróżka niebożę, Gdy zęby, by dać miejsce nowym, Połknięte zostaną w dzikim ferworze. I w lodach waniliowych. Wróżka Zębowa traci cierpliwość, Lecz traktuje to honorowo: Zstępuje w głąb ratować ząb... Metoda kanałową. Zazdroszcząc różnym puszkom i duszkom, Myślimy o pozytywach głównie. Tymczasem, nawet będąc wróżką, Trzeba czasem pogrzebać w…

Służba nie drużba

Ministrowi Sikorskiemu i innym kłapouchym prosiaczkom - przyjaciołom Sowy, pieśń poniższą poświęcam: SŁUŻBA NIE DRUŻBA? Zawiedziony jej karesem Sklął raz książę swą metresę. Że zachował się jak pajac, Huczał później cały pałac. Szlachectwo zobowiązuje, Kiedy służba podsłuchuje. Widząc, jak się przyozdabia, Na hrabinę krzyknął hrabia. Nie zostało w starych murach, Że wspomniał o starych rurach. Szlachectwo zobowiązuje, Kiedy służba podsłuchuje. Po kolacji pysznej deser Jedli minister z prezesem. Ośmiornice, kawior, mule Żuli, klnąc przy tym jak żule. Szlachectwo zobowiązuje, Kiedy służba podsłuchuje. Nie ma księcia. Nie ma hrabi. Jest „elita”, co nas grabi. Ale tylko samozachwyt Upodabnia ją do szlachty. Szlachectwo zobowiązuje, Kiedy służba podsłuchuje. Hrabia zwolnić mógł lokaja. Dziś – odwrotnie. Ale jaja! Rozwiązanie znakomite – Służby zwalniają elitę! Szlachectwo szlachectwem… Pytam: Kto jest służba, kto el...

Dzieci w cukierni

DZIECI W CUKIERNI Tu wyzwaniem nie lada jest przeszklona lada. Bo oddziela smakoszy od płochej rozkoszy. Cukier puder i lukier, mus i czekolada… Co niedziela – mus iść tam. I mus – stamtąd płoszyć. Słodkie chwile to słona cena nam podkrada: Humor gorszy, gdy braknie dokładnie tych groszy, Nic za uśmiech słodki, dziękuje i proszę. Zwiedzą się. I z tej wiedzy wyjdzie nowa zwada. Słodkie dziecko spod klosza ma ciastko pod kloszem. Uczucie, by nie wyschło, słodyczą trza zraszać. Niech się w krągłych policzkach i pupkach odkłada. Cukru puder to inna jest para kaloszy. Na policzkach z cukierni na świat go wynoszą. Niebo w gębie. A na niej? Uśmiech aż przesada.

Dlaczego nie-ogórek śpiewa

Conchicie Wurst, muzie skutecznej, pieśń poniższą poświęcam: DLACZEGO NIE-OGÓREK ŚPIEWA (Z niedokończonej całości pt. "Wizja Euro") To pytanie zadane w tytule Zaprasza do prędkiej rewizji I refleksji nad tym, co z bólem                         Oglądamy w telewizji.  Jeśli nie-ogórek tam śpiewa, I to udając cukinię, To widać z woli nieba Jako korniszon nie umie. Jeśli sławy chce ponad urodę,   Jak marchewka kocha swe groszki,             To nawet zapuści brodę,                                           Pod jej kolor założy pończoszki… Konsument zaś bez estymy Żre tę mizerię i odchodzi syty: I tak obojętnie przechodzimy Koło niejednej Conchity. 

Pamięć nami włada

PAMIĘĆ NAMI WŁADA Nie rządzimy pamięcią. Ona nami włada. Posiadanym zasobem zarządza dość skromnie. Co jednym uchem wpada, to drugim wypada. Wszystko chcesz pamiętać. Tak się jednak składa, Że nie Ty decydujesz o Tobie, ja – o mnie. Nie rządzimy pamięcią. Ona nami włada. Po bezecnie bezcenne skarby ktoś się skrada. Ta pani to niepamięć, więc mogłeś zapomnieć. Co jednym uchem wpada, to drugim wypada. Byle jaźń baleyage’u pilnie się domaga: Zróżnicować odcienie: co na głowie, to w niej… Nie rządzimy pamięcią. Ona nami włada. Łyso. W i na głowie. Zadra to i zdrada. Nieprzyjemne, lecz za to…. Jakie nieprzytomne! Co jednym uchem wpada, to drugim wypada. O pamięci pamiętaj! Zadbaj o nią, zbadaj. Aby jej ułamek nie wypadł ułomnie. Nie rządzimy pamięcią. Ona nami włada: Co jednym uchem wpada, to drugim wypada.